Skip to main content
Ręce mężczyzny trzymające szklanki z alkoholem
14 lutego 2024

„Subiektywność norm w zależności od środowiska mocno utrudnia zorientowanie się w sytuacji ‘ile to za dużo’, ‘gdzie jest granica ryzyka’. Bo jeśli wśród młodych ludzi jest normą, że się np. wymiotuje w miejscu publicznym, albo zgubi portfel i klucze po każdej imprezie, to szansa na autorefleksję jest niewielka, albo przyjdzie mocno spóźniona”. Jak rozpoznać ryzykowne picie, mówi Katarzyna Andrusikiewicz, certyfikowana psychoterapeutka uzależnień i współuzależnienia.

Redakcja: Czym ryzykowne picie różni się od uzależnienia od alkoholu?

Katarzyna Andrusikiewicz: Ryzykowne picie, jak sama nazwa wskazuje, jest etapem poprzedzającym uzależnienie. To picie w sposób, który stwarza bardzo duże prawdopodobieństwo rozwinięcia się nałogu.

W naszej kulturze picia postawienie tej granicy jest bardzo trudne.

To prawda. Alkohol po prostu jest, jest wszędzie, a kulturowo jest obecny przede wszystkim podczas świąt i tak zwanych okazji. Polacy od zawsze potrzebują nie tyle wznieść toast, co coś „opić”. Dlatego ryzykowne picie jest tak trudne do zamknięcia w ramy jakiejś definicji. Niemniej jest to taki sposób picia, w którym alkohol pijemy regularnie, nawet jeśli to jest raz w miesiącu, i kiedy jest on ważnym elementem danej okoliczności, np. spotkania towarzyskiego.

Bardziej spotykamy się, by się napić, niż by się spotkać?

Myślę, że mało osób pijących ryzykownie przyzna uczciwie, że właśnie o to chodzi. Ale tak – alkohol dla pijących ryzykownie jest po prostu najważniejszy w tych konkretnych momentach, w których po niego sięgają.

Istotne są również ilości. Nie chcę podawać żadnych „bezpiecznych” widełek, które gwarantują, że się nie uzależnimy. Nie ma takich. Ryzykowne picie to picie nastawione na konkretny efekt. Czyli nie jest to wino do smaku przy obiedzie, tylko taka ilość, by to wino „poczuć w głowie”. Dla jednej osoby to będzie jeden kieliszek, dla innej cztery. Pojawiają się epizody tak zwanego urwanego filmu, nawet incydentalnie. Można uzależnić się od alkoholu, pijąc go raz na jakiś czas.

Alarmujące są też sytuacje, w których robimy lub mówimy pod wpływem alkoholu coś, czego normalnie byśmy nie zrobili czy nie powiedzieli. Pojawia się wtedy tzw. kac moralny. Zdecydowanie powinniśmy się sobie przyjrzeć, jeśli pijemy regularnie, jednorazowo dość sporo i doświadczamy z tego powodu jakichkolwiek konsekwencji.

A co jeśli poważne konsekwencje pojawiają się nawet po naprawdę małych dawkach alkoholu? To też picie ryzykowne?

Tak, bo ocena tego zjawiska opiera się na ocenie skutków, a nie samej w sobie ilości picia alkoholu. Łatwiej jest ocenić, że ktoś pije ryzykownie, jeśli zaczyna w każdy piątek po 17 i kończy klinem w niedzielę, niż że raz na dwa, trzy tygodnie upije się z koleżanką w domu. Jeśli wydaje nam się, że nie mamy problemu, bo inni piją więcej, to też powinna być dla nas czerwona lampka. Porównywanie się jest jednym z elementów bardzo istotnego w uzależnieniu mechanizmu Iluzji i zaprzeczeń. Takie odwracanie kota ogonem, racjonalizowanie i bagatelizowanie swojego picia jest elementem choroby alkoholowej. Więc już ten fakt porównywania się do innych, tłumaczenia swojego stylu spożywania alkoholu też o czymś świadczy.

Takie porównania się narzucają, bo żyjemy w różnych środowiskach.

To prawda, subiektywność norm w zależności od środowiska mocno utrudnia zorientowanie się w sytuacji „ile to za dużo”, „”gdzie jest granica ryzyka”. Bo jeśli wśród młodych ludzi jest normą, że się np. wymiotuje w miejscu publicznym, albo zgubi portfel i klucze po każdej imprezie, to szansa na autorefleksję jest niewielka, albo przyjdzie mocno spóźniona.

A co w sytuacji, w której pijemy regularnie, nie odczuwamy negatywnych skutków picia, ale jednak trudno jest nam się bez tego alkoholu obejść?

Warto się temu przyjrzeć. Co by było, gdybym w tej konkretnej sytuacji zamienił drinka na sok? Co czuję na myśl o takiej ewentualności? Zaciekawienie, obojętność czy raczej coś w rodzaju żalu, rozczarowania? To są ważne podpowiedzi. Poza tym, mimo wszystko warto przyglądać się konsekwencjom, bo często one są, a my je bagatelizujemy. By dostrzec problem, nie trzeba zawalić na całej linii.

Poważnym skutkiem picia, który łatwo przeoczyć jest kac, który nie tyle zostawia nas w łóżku, co zwyczajnie obniża naszą zdolność do wywiązania się z obowiązków. Z czego musimy zrezygnować, na co nie mamy siły, co jest trudniejsze. Wiadomo, że każdemu zdarzy się czasem zawalić czy sobie odpuścić, ale powinniśmy to robić w sposób planowany i świadomy. Jeśli przegięliśmy z alkoholem i nie wypaliło coś, czego chcieliśmy, na czym nam zależało, powinniśmy to traktować jako znak ostrzegawczy.

Jakie sygnały ze strony naszego zdrowia psychicznego powinny zwrócić naszą uwagę?

W odpowiedzi na to pytanie ważne jest uwzględnienie wieku. Alkohol ma szczególnie negatywny wpływ na funkcjonowanie i rozwój mózgu u osób poniżej 25. roku życia. To paradoks: z jednej strony alkohol jest legalny od 18. roku życia, a z drugiej – z medycznego punktu widzenia – mózg osoby, która nie ukończyła jeszcze 25 lat, wciąż się rozwija, więc straty mogą być nawet nieodwracalne.

Co się dzieje, gdy osoba, której mózg nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, sięga po alkohol?

Przede wszystkim dochodzi do destrukcji procesów związanych z dojrzewaniem i rozwojem mózgu. Alkohol negatywnie wpływa na koncentrację, pamięć oraz zdolność uczenia się – nie tylko w kontekście szkolnym, ale także w rozwijaniu różnych zainteresowań, także tych wymagających ruchu, nie tylko zapamiętywania. Obniża się motywacja, chęć, ciekawość. Nawet niewielkie ilości alkoholu mają istotny wpływ na mózg, ponieważ alkohol jest depresantem. Regularne spożywanie, nawet raz w tygodniu, może obniżać nastrój, samopoczucie i prowadzić do objawów przypominających depresję.

Konsekwencje spożywania alkoholu dla zdrowia psychicznego są podobne zarówno dla młodych ludzi, jak i dorosłych. Może wystąpić drażliwość, zmęczenie, obniżenie motywacji do działania i realizowania celów życiowych. Osoby spożywające alkohol stają się bardziej zmęczone, wrażliwe, tracą motywację, a ich życie staje się uboższe. To może prowadzić do zamkniętego kręgu, w którym osoba staje się coraz bardziej nieszczęśliwa. Niepokojące mogą być także nadmierna senność, zmiany nastroju, stany lękowe i zobojętnienie. Są to pierwsze symptomy problemów ze zdrowiem psychicznym. Warto je zauważyć i podjąć odpowiednie kroki, takie jak zgłoszenie się do specjalisty, by zapobiec poważniejszym zaburzeniom.

Co ważne, często u pacjentów nadużywających alkoholu najpierw diagnozowana jest depresja, a dopiero potem na jaw wychodzą kłopoty z alkoholem. Niestety nierzadko lekarze w ogóle nie pytają o nawyki związane z piciem i leczenie jest nieskuteczne. Alkohol pogłębia objawy, które leki mają łagodzić, a ponadto może wchodzić w nieprzewidywalne reakcje z przyjmowanymi lekami.

Jakie cechy indywidualne mogą wpływać na to, jak będzie objawiało się ryzykowne picie?

To jest naprawdę bardzo indywidualne, dlatego tak cenna jest rozmowa z terapeutą. Nie ma sztywnych ram i definicji, potrzebna jest rozmowa. Niemniej dwa ważne aspekty, na które zwraca się uwagę w procesie określania problemu, to tolerancja i metabolizm. Każda osoba ma inną tolerancję na alkohol – jedna może upić się po dwóch piwach, inna potrzebuje sześciu. Podobnie, metabolizm. Niektórzy szybko trawią alkohol i nie odczuwają negatywnych skutków, podczas gdy inni mogą odczuwać intensywne skutki uboczne. Osoby o wysokiej tolerancji i szybkim metabolizmie są bardziej narażone na uzależnienie. Piją one więcej alkoholu i rzadziej odczuwają jego negatywne konsekwencje.

Duże znaczenie ma też indywidualny poziom wrażliwości. Najbardziej narażone na uzależnienie są osoby wrażliwe, które mają trudności ze stawianiem granic. Wysoka wrażliwość, zarówno emocjonalna, jak i związana z układem nerwowym (np. niski próg bólu), może przyspieszać rozwój mechanizmów uzależnienia.

Duży problem związany z ryzykownym piciem pojawia się, gdy osoba zaczyna używać alkoholu do regulowania swojego nastroju. Mechanizm nałogowej regulacji uczuć poprzez alkohol jest typowy dla uzależnienia. Kiedy jesteśmy smutni lub przygnębieni, sięgamy po alkohol, aby poprawić sobie nastrój. Innym przykładem jest picie z nudy, aby coś się zaczęło dziać, lub aby podbić dobry nastrój po jakimś sukcesie. Alkohol staje się wtedy receptą na każdy stan emocjonalny, co stanowi wyraźny sygnał problemu, który może nawet prowadzić do uzależnienia.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Andrusikiewicz – certyfikowana psychoterapeutka uzależnień i współuzależnienia, a także psycholog z ponad 12-letnim doświadczeniem klinicznym. Prowadzi konsultacje eksperckie w zakresie diagnostyki wszystkich rodzajów uzależnień, współuzależnienia oraz tzw. DDA. Jest absolwentką studiów psychologicznych (ścieżka kliniczna) na Uniwersytecie SWPS w Warszawie oraz Studium Terapii Uzależnień w Instytucie Psychologii Zdrowia PTP w Warszawie. Uzyskała z wyróżnieniem certyfikat Specjalisty Psychoterapii Uzależnień i Współuzależnienia (PARPA nr 1762)

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Młody mężczyzna patrzy w górę z uśmiechem

Droga do trzeźwości – historia Adama

Mężczyzna podczas konsultacji z terapeutą

Testy na uzależnienie. Jak powstają, do czego służą i o czym świadczą ich wyniki

Osoba używająca aplikacji moblinej

Aplikacja mobilna dla par jako wsparcie w ograniczaniu picia – wyniki badania pilotażowego

Uśmiechnięta kobieta siedzi nad jeziorem

Jakie zaburzenia może przykrywać uzależnienie? O tym, jak ważna jest trafna diagnoza cz. 2

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.