
Swoje dziecięce lata Adam spędził w pozornie szczęśliwej rodzinie. Rodzice mieli dobre prace, mieszkali w pięknym domu z ogrodem, dwa razy do roku wyjeżdżali na atrakcyjne wakacje. Co prawda tata dosyć często zaglądał do kieliszka, spotykał się z kolegami „na wódkę”, zapraszał do domu gości w tym samym celu, a na wyjazdach rodzinnych praktycznie nie trzeźwiał. Mama była niezwykle silną kobietą i starała się trzymać wszystko i wszystkich „w ryzach”, ale czy to wystarczyło, by uchronić Adama przed negatywnymi konsekwencjami wychowywania się w rodzinie z problemem alkoholowym?
Adam poznał smak alkoholu, gdy uczęszczał do liceum ogólnokształcącego. Zaczęły się pierwsze poważne imprezy, gdzie młodzież odkrywała to, co nowe. W trzeciej klasie liceum rozpoczął się okres tzw. osiemnastek. Imprezy odbywały się wówczas niemal co weekend. Prawie w każdy piątek bądź sobotę licealna młodzież spotykała się, by świętować czyjeś urodziny, jednocześnie bawiąc się przy alkoholu, a nierzadko także używając narkotyków. Chłopak odkrył, że stan, który osiąga pod wpływem substancji jest bardzo satysfakcjonujący; stawał się wówczas bardziej towarzyski, z łatwością nawiązywał relacje z dziewczętami i potrafił bawić się do samego rana. To wtedy u Adama pojawiły się pierwsze niepokojące symptomy.
Gdy rodzice wychodzili wieczorami z domu, Adam zakradał się do ich barku i wykradał alkohol taty. Wówczas, w samotności, przygotowywał sobie drinka lub dwa, albo wypijał kilka piw i wprowadzał się w doskonały nastrój. Odkrył, że bardzo dobrze czuje się wtedy w swoim własnym towarzystwie. Filmy, które oglądał pod wpływem alkoholu, wydawały się bardziej interesujące, gry, w które grał przeważnie prowadziły do wygranej i generalnie zapominał o wszystkich swoich zmartwieniach. Z czasem ilości alkoholu były coraz większe, a odwaga Adama doprowadziła go do poszukiwania znajomości przez Internet.
Miał świadomość, że „na trzeźwo” jest dosyć nieśmiałym, małomównym i wycofanym chłopakiem. Zupełnie inaczej niż po użyciu alkoholu – wtedy słowa same napływały do ust, lubił siebie w tym wydaniu i zdawał sobie sprawę, że może być „interesujący” także dla innych, zwłaszcza dla kobiet. Bardzo liczył, że pozna w Internecie młodą, uczciwą i miłą dziewczynę, z którą będzie mógł fajnie spędzać czas. Tak też się stało.
Pierwsza była Iza. Jak duże było jej zdziwienie, gdy na pierwsze spotkanie Adam przybył spóźniony, pod wpływem alkoholu. Ta znajomość długo nie przetrwała. Następna była Hania. Z Hanią spotykał się około roku. Chodzili razem do kina, na imprezy, na spacery, spotykali się ze znajomymi. To podczas tych spotkań Hania spostrzegła, że Adam kończy imprezę bardzo pijany, że „urywa mu się film”, że jest trudność, aby nakłonić go do powrotu do domu, a na domiar wszystkiego staje się wówczas agresywny. Po jakimś czasie „walki” z Adamem, Hania poddała się i wycofała z tej relacji. Ale Adam się nie poddawał.
Poszukiwał dalej. Gdzieś głęboko sądził, że życie u boku kobiety jest dużo bardziej interesujące niż w pojedynkę. W końcu na jednym z portali randkowych poznał Olę – uosobienie wdzięku, urody, spokoju i wszystkiego, co najlepsze. To z nią chciał spędzić resztę życia. Zresztą wyznał jej to podczas jednego z pierwszych spotkań – to była miłość niemal od pierwszego wejrzenia. Zresztą odwzajemniona. Oczywiście Ola nie od razu zorientowała się, że Adam ma problem. Pierwszy raz upił się w Święta Wielkanocne, które spędzili u jego rodziny. Wśród gości znalazł się kuzyn Adama, który – tak jak on – lubił „się zabawić”. Zresztą ojciec też nie miał już problemu, by napić się z synem. W końcu był młody, ale już dorosły. Ola była bardzo rozgoryczona tym faktem. Jej chłopak nie odprowadził jej do domu. Nie zainteresował się, czy dotarła. Generalnie wprawił się w stan, w którym było mu wszystko jedno.
Mijały lata. Takich spotkań, podczas których Adam upijał się niemal do nieprzytomności, było jeszcze mnóstwo. Ale Ola w dalszym ciągu bardzo go kochała. W końcu jak nie pił, był fantastycznym mężczyzną. Błyskotliwym, inteligentnym, zabawnym i dbał o nią jak nikt inny. Dlatego tak trudno było jej się wycofać z tej relacji. W końcu młodzi zamieszkali razem. I wtedy się zaczęło…
Adama wyrzucili ze studiów, bo pił coraz więcej i coraz dotkliwsze były skutki jego picia. Nie docierał na zajęcia, nie był w stanie się uczyć, jego uzależnienie pogłębiało się w zastraszająco szybkim tempie. Ola wracała z zajęć i zastawała w domu niemal nieprzytomnego Adama, bałagan w mieszkaniu i wszędzie pozostałości po spożytym alkoholu. W każdym kącie leżała opróżniona butelka. I tak działo się coraz częściej. W zasadzie okresy abstynencji były coraz rzadsze. Ale ona ciągle go kochała. Próbowała rozmawiać z jego rodzicami, prosić o ich pomoc. Jednak oni wszystkiemu zaprzeczali, nie chcieli wierzyć w to, że problem ich syna jest aż tak poważny, oskarżali Olę, że wmawia mu uzależnienie. Liczyli, że chłopak się sam opamięta. Podejmie znowu studia, albo jakąś pracę, że wyjdzie na prostą. W końcu tyle wysiłku i pieniędzy włożyli w jego wychowanie.
Ola zdała sobie sprawę, że u nich nie znajdzie pomocy. Za wszelką cenę chciała jednak ratować ukochanego. Przeprowadziła z nim mnóstwo rozmów, prosiła, błagała, straszyła odejściem. Wszystkie te działania okazywały się bezskuteczne. Adam obiecywał poprawę, deklarował miłość, ale w rezultacie, po kilku dniach, wszystko wracało do „normy”. Ola zastawała brudnego Adama odurzonego alkoholem, w kątach opróżnione butelki i bałagan w mieszkaniu oraz nie dostrzegała żadnych działań ze strony Adama w kierunku powrotu na studia ani podjęcia pracy. W rezultacie, bezradna i zmęczona dziewczyna spakowała walizkę podczas nieobecności Adama i wróciła do rodziców.
Minęło kilka tygodni. Adam prawdopodobnie kilkanaście razy zdążył upić się i wytrzeźwieć. Któregoś dnia zdał sobie, sprawę, że życie bez Oli nie ma sensu. Wytrzeźwiał, wykąpał się, kupił kwiaty i pojechał do Oli błagać ją o ostatnią szansę. Tym razem to nie miały być tylko puste obietnice. Adam, przed wizytą u Oli, odwiedził ośrodek specjalizujący się w leczeniu uzależnień. Tam odbył rozmowę z psychologiem, który nakreślił mu drogę do zdrowienia. Warunkiem koniecznym było odbycie wielotygodniowej terapii w ośrodku. Adam był młodym człowiekiem. Jego uzależnienie nie było jeszcze bardzo głębokie. W porę dostrzegł, że jeżeli nie zmieni czegoś w swoim życiu, straci je na zawsze i straci miłość życia. Dlatego tym razem mógł powiedzieć jej coś więcej niż złożyć kolejną obietnicę bez pokrycia. Poinformował Olę, że jest zdecydowany, by podjąć leczenie w ośrodku, że chce zrobić wszystko, by jego życie wróciło na właściwy tor. I przede wszystkim nie chce żyć bez niej.
Czy historia Adama ma szansę skończyć się dobrze? Na pewno Adam zwiększył swoje szanse na to, podejmując decyzję o leczeniu uzależnienia. To najwłaściwsza z dróg, kiedy rodzi się nałóg. Szukanie pomocy u wyspecjalizowanych osób daje szansę na odzyskanie zdrowego życia.
Mogą Cię zainteresować:

Dodaj komentarz