Skip to main content
Dziadek i wnuczka śmieją się
9 września 2024

Zygmunt wychował się w wielodzietnej rodzinie na wsi. Jego życie nigdy nie było łatwe. “Ojciec pił, a w domu panowała bieda. Nigdy nie chciałem być taki, jak on. A taki właśnie się stałem”. Jednak Zygmuntowi udało się pokonać nałóg. Oto historia 65-letniego mężczyzny, który odzyskał swoje życie. 

Trudne dzieciństwo 

„Pamiętam, że ojciec był zawsze nieobecny. Z jednej strony był w domu, ale tak naprawdę go nie było. Pił, wchodził do pokoju, zamykał się i zostawiał nas samych. Z jednej strony cieszyłem się, że nas nie bił. Tak było w domach moich kolegów. Ale i tak byłem na niego wściekły” – opowiada Zygmunt.

“Mama starała się ogarnąć wszystko – dom, dzieci, jedzenie. Zawsze miałem wrażenie, że wszyscy żyją tylko po to, by przetrwać. Nigdy nie mieliśmy czasu na nic – na wspólne chwile, rozmowy, zabawę. życie było udręką” – wspomina Zygmunt.

Kiedy ojciec Zygmunta zmarł, jego matka postanowiła wyjechać na stałe do miasta. „Był to moment, który na zawsze zmienił moje życie. Mama zabrała nas wszystkich do miasta, bo chciała dać nam lepszą przyszłość. To tam poznałem smak alkoholu. Na jednej z pierwszych zabaw, gdy miałem może 12 lat, ktoś podał mi piwo. Chciałem poczuć się jak inni chłopcy. To był sposób na to, by uciec od tej szarej rzeczywistości, która nie miała w sobie nic radosnego. Alkohol w tamtym momencie zadziałał jak magia. Wydawało mi się, że wszystko stało się łatwiejsze, a życie nabrało kolorów. Niestety, to było tylko złudzenie.”

Małżeństwo – pierwsze błędy i upadek

Zygmunt wziął ślub z Marzeną, swoją pierwszą miłością, gdy tylko zaszła w ciążę. „Byłem jeszcze dzieckiem, nie byłem gotowy na bycie mężem i ojcem, ale wiedziałem, że muszę to zrobić. Marzena była cudowną dziewczyną, ale nasze wspólne życie nie miało szans. Przede wszystkim dlatego, że na pierwszym miejscu zawsze był alkohol.” Zygmunt starał się budować rodzinę, ale to alkohol stawał się coraz bardziej dominującą częścią jego życia.

„Pamiętam, jak Marzena patrzyła na mnie z przerażeniem. Nie potrafiłem się opanować. Z każdą awanturą oddalała się ode mnie. Starałem się jej tłumaczyć, że to wszystko minie, przepraszam, ale wiedziałem, że wcale nie chcę przestać pić.”

Z czasem Zygmunt popadł w coraz głębszy alkoholizm. „Marzena bała się mnie. Zaczęła mnie unikać. Czułem się coraz bardziej samotny, a jednocześnie pełen gniewu na wszystko, na życie, na nią, na siebie. Zgubiłem wszystko, ale nie potrafiłem się zatrzymać.” Relacje z żoną pogarszały się z dnia na dzień, aż w końcu Marzena postanowiła odejść, zabierając ze sobą dzieci.

Rozwód – utrata dzieci i ciągłe upadki

Po rozstaniu z Marzeną, Zygmunt wpadł w jeszcze głębszą spiralę upadku. „To była dla mnie straszna chwila. Straciłem wszystko, a tak naprawdę nie chciałem z tym nic zrobić. Wydawało mi się, że to Marzeny wina. Dzieci zniknęły. Nic już mnie nie motywowało do poprawy swojej postawy. To była moja najgorsza porażka. Chciałem być ojcem, ale alkohol nigdy nie pozwalał mi być odpowiedzialnym. Kiedy moje dzieci odeszły, poczułem, jakby wszystko wokół mnie się rozpadło.”

Zygmunt przez lata trwał w kryzysie, który nigdy się nie kończył. Tracił prace, nie potrafił utrzymać żadnej relacji, a jego życie stało się jednym wielkim ciągiem porażek. „Wiele razy zostałem pobity na ulicy, w bójkach po alkoholu, wiele razy okradziono mnie, bo byłem pijany. Nawet prawo jazdy mi zabrali, bo nie byłem w stanie prowadzić w stanie trzeźwości. Straciłem sens wszystkiego, ale nie potrafiłem przestać pić. Alkohol był dla mnie ucieczką.”

Ultimatum od matki – zmiana i nowa droga

W końcu, po latach destrukcji, Zygmunt znalazł się na skraju. Od kiedy rozwiódł się, mieszkał z matką. Ona widziała, jak jej syn się stacza. Nie mogła na to patrzeć, miała dość tego, że jej ukochany syn, robi to samo, co jego ojciec. „Mama po prostu postawiła mi warunek. Albo przestanę pić, albo wyrzuci mnie z domu. Nie miałem wtedy nic. Przepijałem jej pieniądze, czułem się jak śmieć, ale nie chciałem zostać bezdomny. To był cios. rozumiałem wtedy, że jeśli nie zmienię swojego życia, czeka mnie tylko śmierć”. 

Zygmunt postanowił przestać pić. „Poszedłem na pierwszy miting AA. Wiesz, na początku myślałem, że to nie dla mnie, że to tylko słowa, ale wtedy zrozumiałem, że alkohol zabrał mi całe życie. I nie chcę, żeby zabrał mi więcej.”

Choć nie miał wielkiego wsparcia, jego motywacja była ogromna. „To był moment olśnienia. Poczułem, jakby coś we mnie pękło. Wiele rzeczy z mojego życia układało się w jeden wielki obraz, a ten warunek od matki stał się kluczem do zmiany.” Zygmunt zaczął chodzić na terapię, ale to jego własna determinacja poprowadziła go na właściwą drogę.

Lepsze życie – odbudowa i nadzieja

Obecnie Zygmunt nadal mieszka z mamą, którą się opiekuje. „Mama była dla mnie zawsze najważniejsza, mimo że przez lata ją zawodziłem. Dziś dbam o nią, bo wiem, że ona nigdy nie przestała w mnie wierzyć.” Zygmunt odzyskał także kontakt z córkami, które są już dorosłe. „Wszystko zaczęło się układać, gdy zwróciłem się do córek, by mi wybaczyły. Chciałem przejść przez wszystkie kroki programu AA. Nie sądziłem, że będą chciały ze mną rozmawiać. Jednak się udało. Wysłuchały mnie. Nawiązaliśmy relacje już jak dorosły z dorosłym, nie odzyskam tego czasu z ich dzieciństwa. Ale wiem, że mogę im pomóc, a one pomagają mi. Jestem dumny z tego, co udało mi się osiągnąć.”

Zygmunt jeździ do pracy za granicą, do córek. W tym czasie też opiekuje się wnukami. Jego wnuki często też jeżdżą z nim do Polski. Jego dni są teraz po brzegi wypełnione pracą, zadaniami i bliskimi. „Dbam o wszystko, co mam najlepiej jak mogę. Wiem, że życie jest cenne, a każda minuta jest teraz dla mnie na wagę złota. Nie jestem w stanie odzyskać tego, co straciłem. Ale jestem w stanie wiele naprawić. To, co teraz mam, to najpiękniejszy prezent, jaki mogłem dostać. Mam szansę na nowo żyć i to wykorzystam.”

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Dłonie, które trzymają dwa puzzle

Jak zmieniają się relacje z bliskimi na początku trzeźwienia

soba stojąca na skale z rozłożonymi rękami, patrząca na malowniczą dolinę otoczoną zielonymi górami i lekką mgłą, o wschodzie lub zachodzie słońca.

Nie piję i co dalej? 13 wskazówek na start od specjalistki psychoterapii uzależnień

Ręce kilku osób

Logoterapia w leczeniu uzależnień: „To spotkanie osoby z osobą, nie techniki z objawem” cz. 2

grupa osób na łące trzyma się za ręce

Logoterapia w leczeniu uzależnień. Jak szukać sensu w największym kryzysie? cz. 1

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.